Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 8:Teleportacja.Quidditch

Harry Potter i Książę Półkrwi.

Rozdział 8:Teleportacja.Quidditch

Harry i inni uczniowie wrócili do Hogwartu.Znaleźli ogłoszenia,że w szkole ma odbyć się kurs teleportacji.
Harry,Hermiona i Ron zapisali się.Poszli na pierwszą lekcję.Nie wszystkim się udało.Draco się przewrócił.
Nagle huknęło.Susan,Hermiona i Harry byli w środku obręczy.Wszyscy byli zdumieni ich sukcesem.Ron był trochę zazdrosny.Każdy im gratulował.Nadszedł mecz Quidditcha.Luna komentowała mecz.Przybył ojciec Harry'ego i jego matka.Syriusz i Remus też postanowili przyjść.

-Drużyna Gryffindoru i Slytherinu weszła na boisko.
Zawodnicy wsiedli na miotły.Piłki gry wypuszczone.Gra rozpoczęta-rzekła Luna

Harry latał w okół boiska.Ron świetnie bronił.Harry dużo go chwalił.Harry dostał z tłuczką w miotłę.
Pałkarze Slytherinu chcieli atakować.Harry.Malfoy szukała znicza

-Sto do dziesięciu dla Gryfonów.Przy kaflu Demelza.Co za faul ze strony ślizgonów-rzekła Luna-Rzut karny dla Gryfonów

Demelza miała złamany noś.Harry podleciał do niej i nastawił jej kość i wyczyścił twarz.Demelza mu
podziękowała.Harry szukał znicza.W końcu zauważył go nad ziemię.Zanurkował z zwrotną szybkością i złapał go znicza.Niestety nie zdążył wyhamować.Uderzył w ziemię.Leżał na ziemie.Nie ruszał się.

-Nie dotykajcie go.Mógł sobie coś złamać-rzekła pani Hooch
-Czy on żyje?-spytał Ron
-Nie wiem-odpowiedziała pani Hooch

James i Lily przepchali się przez tłum

-Odsunąć się to mój syn-warknął James
-Proszę się nie zbliżać-rzekła pani Hooch
-To mój syn-oburzył się James
-Nie zdążył wyhamować-powiedziała Demelza.


Harry się poruszył.W głowie mu huczało.Wszyscy wpatrywali się w niego.James uklęknął przy synu

-Harry słyszysz mnie?-spytał James
-W uszach mi dzwoni-powiedział Harry
-Leż spokojnie.Mogłeś sobie coś złamać-rzekła pani Hooch
-Leż synu-rzekła James.
-Wygrałem-rzekł Harry i pokazał znicza.

Harry nie miał siły się sprzeczać.Zanieśli go do szpitala.Okazało się,że ma tylko wstrząs mózgu i
złamaną lewą rękę.James był przy łóżku syna.Harry odpoczywał.Weszła drużyna Quidditcha.

-Ciszej,bo go obudzicie-rzekła Hermiona
-Nieźle wygląda-rzekł Ron
-A jak ma wyglądać?-spytał Fred-Zanurkował z 100 metrów.
-No właśnie Ron-rzekł George-Ciekawe jak ty byś wyglądał,
gdybyś tak gruchnął.
-Lepiej niż normalnie-rzekł Harry


Wszyscy zaczęli się śmiać.Do sali wszedł Neville i przewrócił się drzwiach.

-Neville w porządku?-spytał Harry
-Tak-odrzekł Neville-Ja zawsze przewrócę się w tych drzwiach
-Masz pecha stary-rzekł Harry
-Ja myślałem,ze już się rozbiłeś o ziemię-rzekł Neville
-Nie wyhamowałem-powiedział
-Jak ręka?-spytał Ron
-Wspaniale.Szkoda,że nie będę mógł latać przez miesiąc.Nie uskarżam się na to-powiedział Harry-W końcu mogłem się zabić na miejscu.
-Masz racje-rzekł Syriusz
-Przypomniało mi się-rzekł Harry
-Co?-spytał Syriusz
-Profesor Slughorn kazał pozdrowić ciebie,tatę,mamę i Lupina-rzekł Harry-na śmierć zapomniałem


Do sali wszedł profesor Slughorn.Był trochę zdenerwowany,ale uśmiechnął się do Harry'ego

-Witaj Harry-powitał go profesor
-Dzień dobry panie profesorze-rzekł Harry
-Wszystkich wystraszyłeś-powiedział-ale ważne,że nic poważnego ci się nie stało.Mam pytanie.


Harry zrobił trochę wystraszoną minę

-Dlaczego wybrałeś przedmioty,które wymagają na studiach aurorskich?-spytał profesor
-Chcę być aurorem.Od piątej klasy mnie korci ten zawód-rzekł Harry
-Będziesz nawet potężnym aurorem-powiedział Slughorn
-Wątpię.Mam nikłe szanse przy Voldemordzie-rzekł Harry
-Twoi rodzice też są potężnymi czarodziejami-rzekł Slughorn-Twój ojciec jest aurorem i matka też.Panna
Ginni Weasley ma talent do rzucania upiororogatków.
Nie radzę z nią zadzierać.
-Na Zachariaszu z Hufflepuffu go użyła.Powiedziała mi.
Mnie i Dracona pan przyłapał.Prawie wybuchła wojna korytarzowa.-rzekł Harry-Ja już muszę iść-rzekł Slughorn-szybkiego powrotu do zdrowia.
-Dziękuję panie profesorze-rzekł Harry
-Uroczy chłopak-rzekł Slughorn i wyszedł z sali.


Harry postanowił o coś zapytać.

-Kto wziął moją miotłę?-spytał Harry
-Ja ją wzięłam-rzekła Ginni
-Dzięki Ginni-rzekł Harry-Ta miotła miała więcej szczęścia niż ja.


Do sali weszła lekarka.Miała wściekłą minę.

-Potter jest moim pacjentem i potrzebuje spokoju-warknęła.
-Ja mam spokój-rzekł Harry
-Tylko rodzina zostaje-rzekła lekarka


Wyszli obrażeni.Harry leżał spokojnie.James musiał już wracać.

-Harry bądź grzeczny-rzekł James
-Dobrze-rzekła Harry


Harry po tygodniu wyszedł ze szpitala.Po trzech tygodniach ręka mu wyzdrowiała.


Anka 12/07/2009 15:24:41 [Powrót] Komentuj












Moja własna szósta część.
Dodaj do Ulubionych

Strona Główna
blog4u


Opowieść poznało 10148 chętnych, jednak tylko 1 pozostawiło ślad...

Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

szosty-rok-nauki-harryego-rona-hermiony
Mam na imię Ania.Nazwisk nie ważne.Mam
13 lat.Pisze opowiadania o Harrym Potterze i jego przyjaciołach.


To, co minęło...
2009
Lipiec


Tych pamiętam...



Inni, których znam...
Hogwart
Czy ich miłość przetrwa wszystko?
Lily and James




Szablon wykonała Wyobraźnia / *Szu Szu*
Obrazki pochodzi z DeviantArt